Tym razem Wczorajsi zaprezentowali się lepiej niż w poprzednim meczu, ale nadal byli na ostatnim miejscu, więc jedynym zadowalającym nas wynikiem było zwycięstwo. I do przerwy prowadziliśmy po bramce Marcina, który dostał doskonałe podanie od Sebastiana. Strzelec bramki na sam koniec tej połowy zarobił żółtą kartkę, zatem początek drugiej połowy graliśmy w osłabieniu. Broniliśmy się jednak dobrze, a gdy już się składy wyrównały mogliśmy zatem zacząć myśleć także o ataku. Drugą bramkę zdobył Piotr, podającym ponownie był Sebastian. W tym okresie gry mieliśmy jeszcze kilka naprawdę dogodnych okazji, niestety z reguły strzelaliśmy prosto w bramkarza. Szkoda tych niewykorzystanych sytuacji, bo swoją w końcu wykorzystali Wczorajsi i tradycyjnie na koniec zrobiło się trochę nerwowo. Jednak w tym okresie gry nie pozwalaliśmy już sobie na żadne błędy, chwila nieuwagi przydarzyła się tylko w momencie straty bramki, gdy chwilę wcześniej z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Michał. Teraz Kolska – Wczorajsi 2:1
Wygląda na to, że to nie był najlepszy dzień. Zaczęliśmy mecz w osłabieniu, choć ledwie po dwóch minutach było nas już na boisku siedmiu. Potem było parę minut naszej dobrej gry, przeważaliśmy, nawet jeśli ta przewaga przejawiała się tylko tym, że byliśmy częściej przy piłce. A potem dwie akcje Batatów i dwie ich bramki, nie da się ukryć, że obrona mogła się zachować lepiej, a bramkarz po prostu mógł bronić, zamiast tylko na tej bramce stać. Chwilę później przegrywaliśmy już 0:4, wpierw strzał przy słupku tuż zza pola karnego, a później dołożyliśmy i bramkę samobójczą. Było bardzo źle. Do końca pierwszej połowy było jeszcze dużo czasu, ale postanowiliśmy już tylko doczekać jej końca. W drugiej przystąpiliśmy do ataku i od samego początku zarysowała się nasza przewaga. W końcu przeciwnicy zarobili żółtą kartkę i karę trzyminutową, faul z pewnością nie był specjalny, ale nie da się ukryć, że właśnie wychodziliśmy we dwóch tylko na bramkarza. No nic, zagranie z rzutu wolnego Piotra wprost na głowę Artura, ten trącił piłkę myląc bramkarza i zdobyliśmy w ten sposób kontaktową bramkę. Jakiś czas później Paweł uderzył z prawej strony i traciliśmy już tylko dwie bramki. Zostało nam dziesięć minut i ruszyliśmy do jeszcze bardziej zdecydowanych ataków. Niestety nadzialiśmy się na kontrę i choć bramkarz po strzale sparował piłkę na słupek, to dobitka była tylko formalnością. A w ostatniej minucie już sam sobie wrzucił piłkę do bramki po niezbyt groźnym strzale. Sędzia zlitował się i zakończyć to spotkanie. Teraz Kolska – Bataty 2:6
W najbliższą niedzielę czeka nas kolejny mecz. Tym razem grać będziemy z drużyną Bataty, z którą do tej pory pojedynkowaliśmy się aż czternastokrotnie (nie ma żadnej innej drużyny, z którą spotykalibyśmy się więcej razy), zanotowaliśmy cztery zwycięstwa, pięć remisów i pięć porażek, oczywiście niezasłużonych. Strzeliliśmy przy tym dwadzieścia jeden bramek, tracąc przy tym tyle samo, choć nie takich samych, nasze rzecz jasna były ładniejsze. W ostatnich trzech meczach z tą drużyną zdobyliśmy jedynie punkt, czy uda nam się to poprawić? czy wicelider pokaże nam nasze miejsce w szeregu? czy możemy to my się mu dzielnie postawimy? Zapraszamy wszystkich w najbliższą niedzielę na godzinę 10 na Estadio Mścisławska.
No cóż, zadanie mieliśmy ułatwione, gdyż przeciwnicy mecz zaczęli w piątkę. Po chwili jednak było ich już sześciu, dzięki czemu mecz się trochę bardziej wyrównał. Rzecz jasna od samego początku mieliśmy przewagę, liczebną, optyczną, jak i w sytuacjach bramkowych, ale do przerwy wynik był remisowy. Prowadziliśmy po strzale Piotra, który zarzekał się, że to było podanie. Wyrównanie padło po sprytnym strzale z dystansu. Trzeba przyznać, że w pierwszej połowie przeciwnicy zagrali bardzo ambitnie, wygląda na to, że na własną zgubę. Starali się dużo biegać i choć nie mieli wielu bramkowych sytuacji, to jednak sprawiali korzystne wrażenie. Sił jednak starczyło im tylko na jedną połowę. W drugiej dość szybko wyszliśmy na prowadzenie po strzale Artura, który był co prawda dobrze mierzony w okienko, ale bramkarz bez problemu powinien go obronić, nawet miał już piłkę w rękach, ale zaraz po tym sam ją sobie do bramki wrzucił. Od razu poszliśmy za ciosem i w ciągu dosłownie paru minut zdobyliśmy dwie kolejne bramki, których autorem był Piotr. I tak na spokojnie dotrwaliśmy do końca spotkania przez cały czas kontrolując jego przebieg. Bądźmy szczerzy, nie jest wielkim sukcesem wygranie z drużyną, która gra w osłabieniu, ale dla nas każde punkty są ważne, a to, że potrafiliśmy wykorzystać słabość przeciwników, co przecież nie zawsze nam się udaje, jest jednak warte odnotowania. Teraz Kolska – PAG-Uniconsult 4:1
Na stronie zostały zamieszczone zdjęcia z ostatniego meczu z Copernicaną. Nasz już chyba etatowy fotoreporter ponownie stanął na wysokości zadania, dziękujemy i zapraszamy do zapoznania się ze zdjęciami z tego spotkania.
Jako nieobiektywny obserwator, tak bierny jak i czynny, mogę powiedzieć, że w tym meczu byliśmy lepsi od przeciwników. Choć wynik zdaje się nie być dla nikogo zbytnio krzywdzący. Michał-czyściciel dowodził naszą obroną, Sergiusz bronił, pomoc pomagała, a atak atakował, to nam się chyba niezbyt często zdarza. Prowadziliśmy po dalekim i celnym podaniu Stefana do Marcina, ten ładnie sobie piłkę przyjął, wpadł w pole karne i strzelił obok bramkarza. Niestety parę minut później był już remis, gdy jeden z przeciwników minął dwóch naszych i z sytuacji trzech na czterech, zrobiło się trzech na dwóch, podanie do nieobstawionego i tym razem Sergiusz był bezradny. W drugiej połowie atakowaliśmy, a Copernicana nastawiała się na groźne kontry. W sumie swoje sytuacje mieliśmy, ale wynik się już nie zmienił. Teraz Kolska – Copernicana 1:1
Hmmm…o czym tu mówić…no dobra, bez owijania w bawełnę, dziś przegraliśmy pięcioma bramkami. W jakich okolicznościach do tego doszło jeszcze nie wiem, ale wygląda na to, że byliśmy po prostu gorsi. Teraz Kolska – Błękitny Płomień 0:5
No cóż, możemy zaryzykować stwierdzenie, że nie udało nam się póki co zanotować udanego początku rundy wiosennej. Dziś nie było tak źle, ale ponownie zawiodła skuteczność. Więcej szczegółów, gdy więcej szczegółów będę znał. Teraz Kolska – Lany Beton 0:2
Inaugurację rundy wiosennej po raz kolejny przekładamy na inny termin. Mamy jednak w planach dokonać tej inauguracji przed inauguracją rundy jesiennej. W pierwszej połowie dzisiejszego meczu byliśmy drużyną gorszą. Graliśmy bez sensu górne piłki, z którymi przeciwnicy sobie bez problemu radzili. Złote Kalesony w tej części były drużyną bardziej poukładaną i choć w sumie może nie przeprowadzali wielu groźnych akcji, to dwie jednak przeprowadzili i je wykorzystali. My na to potrafiliśmy odpowiedzieć tylko strzałem w słupek (bądź poprzeczkę) Tomka. W drugiej połowie myśmy zaczęli grać lepiej, a i przeciwnicy opadli z sił. Niestety pomimo wielu dobrych akcji i wynikających z nich dogodnych sytuacji, część z nich należała do tzw. stuprocentowych, wynik się ciągle nie zmieniał. Dopiero tuż przed końcem meczu strzeliliśmy honorową bramkę, może dlatego, że to nie była skomplikowana akcja. Teraz Kolska – Złote Kalesony 1:2
W najbliższą niedzielę gramy ze Złotymi Kalesonami. Z tą drużyną graliśmy siedmiokrotnie, raz udało nam się wygrać, pozostałe mecze przegraliśmy. Stosunek bramkowy 15:22. Czy uda nam się wygrać po raz drugi? Czy zadowolimy się tylko zapowiadaną wiosenną pogodą? Zapraszamy wszystkich w niedzielę o godzinie 14 na Estadio Mścisławska.

